Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

3 Stron V   1 2 3 >  
Closed TopicStart new topic
Wyjść za chorego psychicznie?, Luźna rozmowa na temat powodów zamążpójścia
armar
post 27.06.2009, 18:03
Post #1


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 133
Pomógł: 2
Dołączył: 3.06.09
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 12.201



Jedna osoba napisała, że wyszła za mąż za osobę chorą psychicznie, która ma nakaz leczenia psychiatrycznego, po czym się z nim rozwiodła.
Ponieważ ten temat został wygaszony przez moderatora (nie na temat działu) z sugestią kontynuacji w tym dziale, to mam pytanie:

1. Co może sprawiać, że kobiety wychodzą za mąż za osoby chore psychicznie?
Nie boją się, że choroba sprawi, że mąż nie będzie się zachowywał w sposób odbiegający od norm?
Może nie widzą, że to choroba sprawia, że chłopak/narzeczony zachowuje się agresywnie, że je bije?

2. Dlaczego się rozwodzą z taki mężem?

To drugie pytanie jest ciekawsze, bo art 12 KRiO wyraźnie mówi, że choroba psychiczna jednego z małżonków jest podstawą do unieważnienia małżeństwa, a nie do rozwodu:
"Unieważnienia małżeństwa z powodu choroby psychicznej albo niedorozwoju umysłowego jednego z małżonków może żądać każdy z małżonków.
Przypuszczam, że choroba psychiczna, której następstwem jest bicie współmałżonka należy do grupy takich chorób, których następstwem może być niezwłoczne unieważnienie małżeństwa.

Osobiście zakładam, że osoba która pisze, że się rozwiodła z osobą chorą psychicznie delikatnie mówiąc zwyczajnie rozmija się z prawdą, ale chętnie przeczytam wypowiedzi innych osób.
Go to the top of the page
 
+
samamama
post 27.06.2009, 18:25
Post #2


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.171
Pomógł: 13
Dołączył: 17.01.08
Użytkownik nr: 1.300



CYTAT(armar @ 27.06.2009, 18:03) *
1. Co może sprawiać, że kobiety wychodzą za mąż za osoby chore psychicznie?


Osoby z zaburzeniami świetnie się maskują, poza tym zaburzenia ex zostały przede mną ukryte. Nie mieszkaliśmy przed ślubem razem, nie miałam okazji poznać go z tej strony. Dowiedziałam sie po czasie, że miał już takie skłonności wcześniej, gdybym o tym wiedziała, jasne chyba jest to, że bym z takim człowiekiem się nie związała.


CYTAT(armar @ 27.06.2009, 18:03) *
2. Dlaczego się rozwodzą z taki mężem?



Ex został przebadany pod kątem psychiatrycznym w 2007 roku (nie byliśmy razem od początku 2005) po tym jak mnie pobił, od jego rodziny dowiedziałam się, że ma nakaz leczenia itp. Było to w czasie kiedy pozew rozwodowy leżał już w sądzie i czekał na swoją kolej. Nie używałam argumentów w sądzie o chorobie, adwokat mi odradził, gdyż wg niego było ryzyko, że rozwodu nie dostanę. Ex też się z tematem nie wychylał. Dla mnie nie było róznicy czy ja mam rozwód czy unieważnienie małżeństwa. Po tym jak we wrześniu 2008 roku ex pobił dziewczynę, z którą sie spotykał, temat choroby psychicznej wypłynął, ale ja mam zasadę, że rozmawiam z jego rodziną pod warunkiem, że nie wchodzimy na jego temat, więc nie wiem jak to wygląda w tej chwili. Dla mnie facet nie istnieje.

Armar swoje wrażenia skieruj na swoje sprawy, bo też mam wrażenie, że nie bardzo wiesz co piszesz. Temat uważam za zamknięty.

Ten post został edytowany przez samamama: 27.06.2009, 18:30
Go to the top of the page
 
+
armar
post 28.06.2009, 12:34
Post #3


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 133
Pomógł: 2
Dołączył: 3.06.09
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 12.201



CYTAT(samamama @ 27.06.2009, 19:25) *
Osoby z zaburzeniami świetnie się maskują, poza tym zaburzenia ex zostały przede mną ukryte.

Nie bardzo rozumiem w jaki sposób osoba psychicznie chora może maskować swoją chorobę na tyle, by otoczenie nie było w stanie zauważyć jej objawów.
Dziwi mnie również, że osoba, której wykształcenie dało jej nieco większą wiedzę niż podstawową w temacie zaburzeń psychicznych (piszesz, że orientujesz się w depresjach, a Twoja praca niejako wiąże się z psychologią) również objawów tejże choroby nie zauważyło.
Z tego co piszesz na temat opinii adwokata w temacie choroby wynika, że również i lekarze nie byli w stanie określić tejże choroby na tyle, by adwokat miał w rękach mocny papier przeciwko Twemu mężowi...
Choroby psychiczne mają swoje nazwy, a jak przypuszczam Ty nawet nie wiesz o jaką chorobę podejrzewałaś męża - piszesz anonimowo, więc nie miałabyś czego się obawiać pisząc konkretnie o mężu, który należy już do przeszłości.

Piszesz, że się maskował - to chyba normalne, że mąż i ojciec stara się jak najlepiej sprawować swoje funkcje w rodzinie. Świetnie mu to wychodziło przez dość długi czas...
Pewnego dnia jednak zamiast być dobrym mężem i ojcem, a przede wszystkim by pamiętać, że ma maskować swoją chorobę, to uznał, że lepiej będzie Cię pobić? Nie uważasz, że jakieś zdarzenie musiało spowodować, że ten spokojny człowiek stracił panowanie nad swoimi nerwami (?) i zaczął Cię bić? Upił się i stracił kontrolę nad sobą? Pracę stracił, a Ty jeszcze mu dołożyłaś? Zobaczył Cię pod jakimś obcym facetem?
Wydaje mi się, że coś na niego wpłynęło i a Ty mu raczej nie pomogłaś w trudnej chwili skoro Ciebie bił, a nie kogoś przypadkowego na ulicy.
U obcych dzieci zauważasz depresję na podstawie kilku zdań, a u swojego męża miałaś utrudnioną analizę jego stanu?

W innych wątkach piszesz, że Twój mąż był "sadystą i psychopatą" (link).
Wybacz, ale nie mogę uwierzyć w taką bzdurę, byś nie zauważyła po pierwszych kontaktach jego sadystycznych skłonności. Przecież gdy pierwszy raz użył w łóżku kajdanek, to powinnaś się domyśleć, że to może oznaczać chorobę, a nie świetną zabawę (no, chyba, że jesteś masochistką).
Gdyby Twój mąż był psychopatą, to również jeszcze przed wstąpieniem w związek małżeński mogłabyś się o tym dowiedzieć choćby od przyjaciół męża (ile razy był w więzieniu, jak często ich pobił, ile osób przez niego trafiło do szpitala, itd).
A może nie wiesz co oznacza sadyzm i psychopatia i dlatego nimi szastasz pomawiając niewinną tego osobę?
Chyba jednak wiesz, skoro piszesz "moje opinie są wypracowane przez kilka lat pracy z dziećmi i dorosłymi".
To, że wiesz w większości wątków podpierasz swoimi przesadnie agresywnymi wypowiedziami do rozmówców: "już ci pisałam, jesteś po rozwodzie, nie umoralniaj innych, nie potrafiłeś ochronić swojej rodziny - żaden z ciebie autorytet." (link) co dobitnie świadczy, że oprócz braku umiejętności prawidłowej oceny sytuacji nie potrafisz nad sobą panować.
Piszesz o sobie: "jeśli próbowałbyś mnie uspokoić to odniósłbyś odwrotny skutek. Najlepiej ignorować, to tak jak z histerią u dziecka, im bardziej próbujesz uspokoić, tym głośniej się drze" (link).
Przykro mi to pisać, ale wszystko powyżej co zebrałem (a pewnie znalazłoby się więcej) wyraźnie świadczy, że jeśli komuś w Twoim małżeństwie brakowało zdrowia, to raczej nie mężowi...

Skoro piszesz, że nie interesujesz się dalszym losem choroby osoby, której geny znajdują się przecież w Twoim dziecku(!), to tym bardziej zastanawiam się nad tym, że o własne dziecko nie dbasz, ale jeśli chodzi o cudze, to potrafisz o nie dbać nawet poprzez wyżywanie się na żonie jego ojca, pomimo, że krzywdy wyrządzonej przede wszystkim przez matkę już się nie da cofnąć...
Przecież jeśli Twój mąż faktycznie jest sadystą i psychopatą (a Twoje zaburzenia faktycznie uniemożliwiają wykrywanie u innych czegoś innego niż depresja) to te choroby Twojego męża mogą być przenoszona genetycznie.

CYTAT(samamama @ 27.06.2009, 19:25) *
Nie mieszkaliśmy przed ślubem razem, nie miałam okazji poznać go z tej strony. Dowiedziałam sie po czasie, że miał już takie skłonności wcześniej, gdybym o tym wiedziała, jasne chyba jest to, że bym z takim człowiekiem się nie związała.

Czyli leczył się na jakąś konkretną chorobę (inną niż sadyzm i psychopatia), ale zataił to przed Tobą przed ślubem i odstawił leki?

CYTAT(samamama @ 27.06.2009, 19:25) *
Armar swoje wrażenia skieruj na swoje sprawy, bo też mam wrażenie, że nie bardzo wiesz co piszesz.

Ależ ja nie jestem jakimś domorosłym psychologiem, który za darmo ma zamiar wgryzać się w Twoją historię.
Gdy zobaczyłem Twoją pierwszą wypowiedź na pytanie o alimenty, to skojarzyło mi się z moją byłą małżonką.
Ona również często nie potrafi wypowiedzieć się na temat, tylko mówi o tym jakim to ja byłem niedobrym ojcem i mężem i wymyśla do tego różne opowieści jak się nad nią znęcałem, jak ją wyzywałem, szarpałem i biłem. Zawsze przy tym dodaje, że jestem nienormalny i powinienem się leczyć. Wymyśliła mi nawet chorobę - schizofremię - w odróżnieniu od schizofrenii. Za każdym razem, gdy ją poprawiam, że schizofremii jeszcze nikt nie odkrył, a choroba zbliżona w pisowni do schizofremii to schizofrenia to krzyczy na mnie, że się nad nią znęcam psychicznie.
Jedna magisterka psychologii stwierdziła, że może być to wynik zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, ale ex-żona nie zgodziła się na badania przez specjalistów.

CYTAT(samamama @ 27.06.2009, 19:25) *
Temat uważam za zamknięty.

Wcale Ci się nie dziwię...
Mnie jednak bardzo interesuje temat matek, które przypisują swoim byłym mężom choroby, których jednak lekarze nie potrafią się dopatrzeć i które jednocześnie nie mają sobie nic do zarzucenia jeśli chodzi o problemy małżeństwa i jego rozpad.
Moja małżonka do tego stopnia była przekonana, że kłamstwa ujdą jej na sucho, że gdy już wyszła za mąż za swojego gacha, to do sądu przyszła ze starym dowodem osobistym (z obciętym rogiem), bo cały czas twierdziła, że ten jej gach to jest wynik urojeń spowodowanych moją chorobą. Bała się pokazać nowy dowód, z nazwiskiem nowego męża.

Ten post został edytowany przez armar: 28.06.2009, 12:37
Go to the top of the page
 
+
annamaria72
post 28.06.2009, 13:41
Post #4


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 8
Dołączył: 19.06.09
Skąd: Śląsk (Górny)
Użytkownik nr: 12.273



Jeśli można wiedziec (oczywiście), na jakiej podstawie psycholog stwierdził u Twojej byłej zony zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Pytam z czysto zawodowej ciekawości.

Natomiast poza wciskaniem swoim mężom chorób psychicznych (jako takich), bardzo często kobiety zarzucają mężczyznom alkoholizm (co zresztą też jest chorobą z kręgu zaburzeń zachowania. Coś wiem na ten temat (IMG:style_emoticons/default/rolleyes.gif)

Pozdrawiam

Anna Maria
Go to the top of the page
 
+
annamaria72
post 28.06.2009, 14:18
Post #5


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 8
Dołączył: 19.06.09
Skąd: Śląsk (Górny)
Użytkownik nr: 12.273



Pytam dlatego, że ta historia z Sądu bardziej pasuje mi do:

Cech osobowiści niestabilnej emocjonalnie (czasami pod tym rozpoznaje się borderline), która charakteryzuje się:

chwiejność i płytkość uczuć
skłonność do dramatyzowania i teatralność ( wzmożona ekspresja słowna i ruchowa )
egocentryzm zachowania
labilność nastroju(od strachu do radości)
silne dążenie do uzyskania aprobaty drugiego człowieka poprzez zwracanie na siebie uwagi
częste manipulowanie osobami dla uzyskania ich akceptacji

albo, ewentualnie

cech osobowości niedojrzałej:

natychmiastowe uzyskanie gratyfikacji w przyjemności (gratyfikacji materialnej)
kierowanie się dążeniem do natychmiastowego rozwiązywania tylko swoich spraw (pseudoegoizm)
przewaga emocjonalnych aspektów w zachowaniu dorosłego człowieka wobec racjonalnego podejścia do problemu
brak niezbędnych mechanizmów radzenia sobie z sytuacjami stresującymi
brak odpowiedzialności za swoje zachowanie , przerzucanie winy na drugie osoby
brak kontroli nad swoim zachowaniem i nad osobami za które jednostka jest odpowiedzialna

ale oczywiście to są tylko moje skromne hipotezy, luźne spostrzeżenia po przeczytaniu Twoich postów i oczywiście za mało jest informacji, aby na takim założeniu postawic diagnozę, bo jeśli to kompulsja i obsesja, to stosunkowo łatwo z niej wyjśc, jeśli zas borderline, no to już inna historia....

Ciekawi mnie też na jakiej podstawie Twoja była żona postawiła Ci taką ciekawą diagnozę, jak SCHIZOFREMIA, bo jak rozumiem przekonana była iż mówi o schizofrenii.
Pytam, bo aby postawic taką diagnozę i ją ewentualnie wykorzystywac w sprawie, to trzeba miec bardzo mocną i udokumentowaną diagnozę, poniewaz wczesne objawy schi trzeba różnicowac z innymi zaburzeniami. Natomiast jeśli kojarzy się jej to jedynie z urojeniami to niech ma swoją schizofremię.

Ja miałam pacentkę, która twierdziła, że jej mąż ma PANAROJĘ

Pozdrawiam

Anna Maria
Go to the top of the page
 
+
armar
post 28.06.2009, 14:28
Post #6


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 133
Pomógł: 2
Dołączył: 3.06.09
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 12.201



CYTAT(annamaria72 @ 28.06.2009, 14:41) *
Jeśli można wiedziec (oczywiście), na jakiej podstawie psycholog stwierdził u Twojej byłej zony zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.
Pytam z czysto zawodowej ciekawości.

Na podstawie testu MMPI-2 przeprowadzonego rok temu przez mgr Magdalenę P. z Sądu Okręgowego w Krakowie.
Konkretnie nie pisała o zespole, ale tak: "Zaznaczają się, natomiast, w ekspresji osobowości cechy osobowości zależnej, uległej, obsesyjno-kompulsywnej." - i właściwie tylko tego mogę się przyczepić, bo pani psycholog nawet nie zdziwiła się, że kobieta zeznaje iż jej mąż skakał jej po brzuchu gdy była w 5 miesiącu ciąży i ani jej, ani też dziecku nic się nie stało.

To nie jest tak, że ona kłamie (czyli wypowiada się niezgodnie z przekonaniem o stanie faktycznym).
Ona jest przekonana o tym, że ją się awanturowałem, że ją biłem i gwałciłem, ale to, że przez 14 lat nikomu o tym nie powiedziała (nawet matce i teściom) to wynik tego, że najpierw mnie kochała, a później, że bała się mojej reakcji gdybym się dowiedział, że to powiedziała.
Może bardziej odpowiednim określeniem będzie to, że ona w to "wierzy" i z czasem, w kolejnych zeznaniach pojawia się w jej wypowiedziach coraz więcej brutalnych szczegółów.
Po wyroku uniewinniającym mnie sędzina poprosiła biegłego psychiatrę o obecność podczas składania zeznań i wówczas po tym jak sobie przypomniała, że ją regularnie gwałciłem, to psychiatra chciał jeszcze raz ją przebadać, ale odmówiła.

Zapewne i jemu wydało się dziwne, że pierwsze zgłoszenie na Policji miało miejsce dopiero w rok po rozwodzie i dotyczyło "bicia dziecka" - dałem synowi kilka klapsów i ona to zgłosiła na komisariacie. Tak jej się spodobało pomawianie mnie i to, że ktoś ją wysłuchuje, że co zeznanie, to coraz więcej i więcej opowiadała, aż w końcu na pierwszej rozprawie w sądzie nie pamiętała co wymyślała i zeznała: "Ja dokładnie nie wiem o co mój były małżonek jest oskarżony" (cytat z protokołu rozprawy).
Mimo to w tym roku pani SSR Monika P. uznała, że jestem winny zarzucanych mi czynów, bo pomimo braku jakichkolwiek dowodów jej "doświadczenie życiowe" wskazuje, że żonę biłem... i co tam jeszcze ex-żona wymyśliła.

CYTAT(annamaria72 @ 28.06.2009, 14:41) *
Natomiast poza wciskaniem swoim mężom chorób psychicznych (jako takich), bardzo często kobiety zarzucają mężczyznom alkoholizm (co zresztą też jest chorobą z kręgu zaburzeń zachowania).

Mi się tego nie da wcisnąć, gdyż unikam alkoholu.

U mnie schizofrenii się nie dopatrzyli, choć napisali dość ciekawie:
"Stwierdzamy u niego zaburzenia osobowości i na tym tle zaburzenia adaptacyjne i zachowania. Jest skłonny do reakcji impulsywnych. Świadczą o tym zarówno jego zeznania zawarte w aktach sprawy jak i zeznania świadków."
Świadków, którzy coś powiedzieli było dwóch: ex-małżonka i ex-teściowa, z tym, że teściowa powtarzała niemal słowo w słowo z dodatkami "niedawno córka mi mówiła, że ją bił, że ją gwałcił" itp.
Zastanawiam się więc dlaczego opinia sądowo - psychiatryczna jest wydawana na podstawie zeznań, a nie na podstawie badania.

Ten post został edytowany przez armar: 28.06.2009, 14:38
Go to the top of the page
 
+
annamaria72
post 28.06.2009, 15:01
Post #7


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 8
Dołączył: 19.06.09
Skąd: Śląsk (Górny)
Użytkownik nr: 12.273



Hmmmm....

MMPI-2 jest testem diagnostycznym pod warunkiem, że został prawidłowo wykonany (przez badanego), po drugie on nie wskazuje konkretnego zaburzenia, a jedynie wskazuje na różnego rodzaju cechy zaburzeń, natomiast diagnosta jest od tego, aby np. postawic diagnoze. Bez wątpienia sam jedynie MMPI-2 nie może byc podstawą postawienia diagnozy.

Przypuszczam, że tu może bardziej chodzic o:

Reakcję paranoiczną, która charakteryzuje się:

wynika jako następstwo niekorzystnej sytuacji ( utrata bliskiej osoby, katastrofa, klęska, własne kalectwo, niepowodzenie).

obraz kliniczny podobny do paranoi, treść urojeń mniej lub bardziej związana z sytuacją.

Na ogół czas trwania do 3 miesięcy.

Predyspozycja u ludzi z cechami osobowości: podejrzliwość, nieufność, brak pewności siebie, silna potrzeba kontroli otoczenia.

gdzie ten obraz kliniczny paranoi to:

początek w wieku średnim ( 40- 45 lat)
pojedyncze albo zespół powiązanych ze sobą urojeń (prześladowcze, hipochondryczne, wielkościowe, pieniacze, zazdrości), które zwykle są trwałe i utrzymują się przez całe życie
struktura osobowości nienaruszona
czas trwania: co najmniej 3 miesiące.

Uwaga: w typowym obrazie klinicznym nie stwierdza się występowania omamów


Mam nadzieję, że nie traktujesz moich postów jako wymądrzania się, myślę sobie, że to bardziej luźne rozważania z mojej strony. Nie jestem z tych którzy mają patent na prawdę ostateczną, natomiast wydaje mi się, że u Twojej żony to bardziej w tę stronę. Nie dziwię się, że nie zgodziła się na badania, to pewnie wynika z podejrzliwości i nieufności.

Ja też nie wciskałam Ci alkoholizmu, Boże uchowaj, a jedynie z doświadczenia wiem, że łatwiej jest udowodnic picie męza, skierowac na badania, niż wykazac że ktos jest zaburzony.
Niewątpliwie w Twoim przypadku, uzasadnienie sędziego jest conajmniej oburzajace, poniewaz po to się zatrudnia biegłych psychiatrów i psychologów (nota bene badania takie nas podatników, nieźle kosztują) aby sędzia nie dysponując dostateczną wiedzą na ten temat mógł na tej podstawie rozważac wydanie swojej decyzji.
rzeczywiście w składanej opinii psycholog, czy psychiatra ma do dyspozycji akta sprawy i może na ich podstawie budowac sobie obraz osoby badanej, natomiast, znowu, z doświadczenia wiem, że badanie z tą osobą jest fundamentem pisania opinii. W razie wątpliwości biegły ma prawo wnioskowac, np. o uzupełnienie akt o konkretne wywiady (nie wiem, kurator Policja, itp.), ma prawo stwierdzic, że na podstawie jednorazowego badania nie jest w stanie wydac jednoznacznej opinii. To co napisał Ci biegły to taki trochę "psychologiczny bełkot" z którego nic nie wynika, ponieważ tak naprawdę każdemu można by było takie rzeczy przypisac gdyby był poddany przez dłuższy czas presji otoczenia, towarzyszyło temu ogromne napięcie i stres.
Stiwerdzenia, teściowej, że "córka mówiła, że... ", nie powinny by zupełnie brane pod uwagę, ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że zachodzi zjawisko manipulacji, a przede wszystkim zachodzi zjawisko zależności. Informacje osób trzecich można brac pod uwage, wówczas jeśli były bezpośrednimi świadkami sytuacji, w innym przypadku są poprostu niewiarygodne.


Zaburzenia zachowania i zaburzenia adaptacji mogą bardzo różnie wygląda. A rekacja impulsywna, może by również np. ostrą rekacją na stres. Zaburzenia adaptacyjnie (paradoksalnie jeśli chodzi o Twoją sprawę) są diagnozowane u osób współuzależnionych (czyli takich które funkkcjonują w związku z osobą uzaleznioną).
Mało konkretne, i mało przekonywujące.

Pozdrawiam (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif)
Anna Maria
Go to the top of the page
 
+
armar
post 28.06.2009, 15:36
Post #8


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 133
Pomógł: 2
Dołączył: 3.06.09
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 12.201



Dziękuję Anno Mario.
Miło się czyta Twoje wypowiedzi, a "panaroja" sprawiła, że moje usta niemal doszły do uszu. (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif)

Miałem podejrzenia, że to coś w kierunku niedojrzałej osobowości, bo teściowa rządziła w domu (mną również), co nawet zacząłem opisywać 7 lat temu: http://groups.google.pl/group/pl.soc.rodzi...21c63488e3b844d
(wciśnięcie "więcej" wydłuża opis, ale wówczas znika pierwsza wypowiedź "Do Płatnego Mordercy!!!" (IMG:style_emoticons/default/lipsrsealed.gif) )

Teściowa ma duży wpływ na córkę, a obecnie przemawia tak pewnie, jak pani z Białegostoku (mam nadzieję, że oprócz stawiania diagnozy potraktujesz to jako rozrywkę - Policjant jest niezły, bo nawet się nie zaśmiał).

Go to the top of the page
 
+
annamaria72
post 28.06.2009, 15:45
Post #9


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 8
Dołączył: 19.06.09
Skąd: Śląsk (Górny)
Użytkownik nr: 12.273



(IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif) (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif) (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif)
Go to the top of the page
 
+
annamaria72
post 28.06.2009, 15:58
Post #10


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 96
Pomógł: 8
Dołączył: 19.06.09
Skąd: Śląsk (Górny)
Użytkownik nr: 12.273



Przeczytałam Twoje opowiadanie (chyba mogę to tak nazwac)

Super, z jednej strony jestem pełna podziwu, że byłeś to w stanie wytrzymac, a z drugiej strony dominująca matka. Jak sobie wyobrażę Twoją byłą teściową przebraną po pracy - masakra.

A tak na poważnie to od początku chyba nie mialeś większych szans.


Pozdrawiam
Go to the top of the page
 
+
samamama
post 28.06.2009, 16:01
Post #11


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.171
Pomógł: 13
Dołączył: 17.01.08
Użytkownik nr: 1.300



CYTAT(armar @ 28.06.2009, 12:34) *
Nie bardzo rozumiem w jaki sposób osoba psychicznie chora może maskować swoją chorobę na tyle, by otoczenie nie było w stanie zauważyć jej objawów.
Dziwi mnie również, że osoba, której wykształcenie dało jej nieco większą wiedzę niż podstawową w temacie zaburzeń psychicznych (piszesz, że orientujesz się w depresjach, a Twoja praca niejako wiąże się z psychologią) również objawów tejże choroby nie zauważyło.


wychodząc za mąż miałam lat 20 (wiem, wiem młoda i głupia byłam - nie byłam w ciąży), studia skończyłam mając 24, z tego co wiem to sie nie leczył, on przecież nie miał żadnych problemów, to otoczenie miało problem, ciągle ktoś coś wymyslał, żeby go pognębić, nie znasz takiego schematu?

CYTAT(armar @ 28.06.2009, 12:34) *
Z tego co piszesz na temat opinii adwokata w temacie choroby wynika, że również i lekarze nie byli w stanie określić tejże choroby na tyle, by adwokat miał w rękach mocny papier przeciwko Twemu mężowi...
Choroby psychiczne mają swoje nazwy, a jak przypuszczam Ty nawet nie wiesz o jaką chorobę podejrzewałaś męża - piszesz anonimowo, więc nie miałabyś czego się obawiać pisząc konkretnie o mężu, który należy już do przeszłości.


Rozwodziłam się bez orzekania o winie, ex był już związany z kimś innym i nie robił problemów z rozwodem, do tgo miałam 3 lata nieformalnej separcaji, nie potrzebowałam szarpać sie w sądzie, trudno ci to zrozumieć? Nie wiem na co jest chory, nie wiem co się z nim dzieje, bo nigdy nie byłam tym zainteresowana, to też takie trudne do zrozumienia? Ex to ex, przeszłość i tyle.
Jeżeli moje dziecko zacznie wykazywać jakieś oznaki zaburzeń psychicznych to skontaktuje je najpierw ze specjalistą i jeśli orzeknie, że możliwe jest, że odziedziczyła to po ojcu to wtedy zainteresuję się co mu jest/było. Na dzień dzisiejszy facet dla mnie nie istnieje.

CYTAT(armar @ 28.06.2009, 12:34) *
Piszesz, że się maskował - to chyba normalne, że mąż i ojciec stara się jak najlepiej sprawować swoje funkcje w rodzinie. Świetnie mu to wychodziło przez dość długi czas...
Pewnego dnia jednak zamiast być dobrym mężem i ojcem, a przede wszystkim by pamiętać, że ma maskować swoją chorobę, to uznał, że lepiej będzie Cię pobić? Nie uważasz, że jakieś zdarzenie musiało spowodować, że ten spokojny człowiek stracił panowanie nad swoimi nerwami (?) i zaczął Cię bić? Upił się i stracił kontrolę nad sobą? Pracę stracił, a Ty jeszcze mu dołożyłaś? Zobaczył Cię pod jakimś obcym facetem?


Armar pieprzysz, tyle ci powiem.
Moje małżeństwo trwało półtora roku (nie wiem skąd założenie, że "przez dość długi czas"), dlaczego się potoczyło tak, a nie inaczej zachowam dla siebie, bo ty i tak zaraz uznasz, że tak postepuje kochający mąż i ojciec. Patrząc na to z perspektywy czasu powinno skończyć się dużo wcześniej, jak już gdzieś pisałam, za dużo szans dawałam, za dużo czasu straciłam, zbyt naiwna byłam. Daruj sobie dalsze wywody, bo pogubiłeś się w swoich domysłach.
Powiem ci jedno, mój koszmr zaczął sie od chwili kiedy zaszłam w ciążę.

Ten post został edytowany przez samamama: 28.06.2009, 16:03
Go to the top of the page
 
+
samamama
post 28.06.2009, 16:14
Post #12


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.171
Pomógł: 13
Dołączył: 17.01.08
Użytkownik nr: 1.300



I żeby nie było, pracę w zawodzie zaczęłam od dostania się na staż, studia były zaoczne, po stażu zostałam zatrudniona w tej instytucji.
Go to the top of the page
 
+
armar
post 28.06.2009, 16:50
Post #13


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 133
Pomógł: 2
Dołączył: 3.06.09
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 12.201



CYTAT(samamama @ 28.06.2009, 17:01) *
Nie wiem na co jest chory

Czyli nie jest wykluczone, że to, że Cię zbił (bił wiele razy?) było spowodowane jakimś załamaniem nerwowym i/lub depresją związaną z połączeniem młodego wieku, nieciekawego charakteru i ciąży do której nie był przygotowany. Przypuszczam, że problemy z drugą kobietą również tym były spowodowane.

W sumie chodziło mi tylko o wykazanie, jak bardzo łatwo jest niemalże bezpodstawnie przypiąć komuś etykietkę "chory psychicznie", albo nawet ""sadysta i psychopata".
A tym bardziej "zły ojciec", co z kolei ja uważam za przesadę, jeśli nie ma konkretnych podstaw do tego (szczególnie na tym forum).
Z perspektywy czasu każdemu można wytknąć wiele błędów, ale takie wytykanie powinno się opierać na możliwości unikania tych błędów w przyszłości, a mąż Gosi raczej nie spodziewa się kolejnej córki poza obecnym związkiem.
W każdym razie nie podejrzewam, by Gosia go do tego chciała nakłaniać. (IMG:style_emoticons/default/lipsrsealed.gif)

Pozdrawiam (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif)

Ten post został edytowany przez armar: 28.06.2009, 16:54
Go to the top of the page
 
+
samamama
post 28.06.2009, 18:34
Post #14


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.171
Pomógł: 13
Dołączył: 17.01.08
Użytkownik nr: 1.300



Nie Armar, ciąża była planowana, nawet bardziej przez niego niż przeze mnie, w młodym wieku też nie był (28 lat to nie młodzieniec). I nie przypięłam mu łatki, to prokurator występował o badania psychiatryczne, to biegli orzekli, że nie wszystko z nim w porządku. Ja go wywaliłam z domu i było mi wszystko jedno czy on chory czy nie, najważniejsze było to, że córka i ja byłyśmy bezpieczne.


Guzik mnie obchodzi Gosia i jej mąż, jak już pisałam, jej posty posłużyły za przykład. Jak już pisałam, gdyby była mowa o matce ograniczającej się do płacenia alimentów i zostawiającej dziecko z alkoholikiem gromy by sie w jej kierunku posypały. Ale że mowa o facecie, to on na pewno niewinny jest. Żałosna "solidarność plemników". Dlaczego tak trudno przyznać, że rodzic usprawiedliwiający brak kontaktu z dzieckiem odlagłością, brakiem czasu itp daje doopy jako rodzic? Dlatego, że pisałam o facecie, czy dlatego że uważacie to za normalne?
Go to the top of the page
 
+
Gość_rprafal_*
post 28.06.2009, 18:51
Post #15





Gość

Pomógł:





CYTAT(armar @ 28.06.2009, 16:36) *
.... teściowa rządziła w domu (mną również), co nawet zacząłem opisywać 7 lat temu: http://groups.google.pl/group/pl.soc.rodzi...21c63488e3b844d


wybacz Marek, że z Twojego nieszczęścia ..... ale jeszcze brzuch mnie boli (IMG:style_emoticons/default/smiley.gif)

Dobra groteskowa tragikomedia
Go to the top of the page
 
+
armar
post 28.06.2009, 18:59
Post #16


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 133
Pomógł: 2
Dołączył: 3.06.09
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 12.201



CYTAT(samamama @ 28.06.2009, 19:34) *
nie przypięłam mu łatki, to prokurator występował o badania psychiatryczne, to biegli orzekli, że nie wszystko z nim w porządku

Zazwyczaj po to się robi badania by określić co człowiekowi dolega, bo że coś dolega mężczyźnie bijącego żonę to jest pewne.
Przesyłam 10 zł komuś, kto dowiedzie, że twój były mąż to sadysta i psychopata.

CYTAT(samamama @ 28.06.2009, 19:34) *
Jak już pisałam, gdyby była mowa o matce ograniczającej się do płacenia alimentów i zostawiającej dziecko z alkoholikiem gromy by sie w jej kierunku posypały.

A jak często sąd daje córkę alkoholikowi odbierając ją tym samym matce? Znasz taki przypadek?
Zauważ, że na tym forum takiej osoby nie ma (albo ojcowie, z którymi są dzieci nie chwalą się swoim alkoholizmem).
Przypuszczam, że w całej Polsce nie ma takiego przypadku, by sąd dał dziecko pijącemu ojcu (jeśli matka nie pije).
Najczęściej orzeka pozostawienie dzieci z matką i również w tym konkretnym przypadku tak postąpił nie zważając na jej alkoholizm.

Mogę się założyć o drugą dychę, że to nie sędzia, tylko sędzina zawyrokowała o pobycie córki z pijącą matką.

CYTAT(samamama @ 28.06.2009, 19:34) *
Ale że mowa o facecie, to on na pewno niewinny jest.

Nie dlatego, że mowa o facecie, lecz dlatego, że mowa o pijącej matce.
Już pisałem, że możesz zgadywać ile razy w roku ta pijąca matka przywoziła córkę do ojca.
Stawiam trzecią dychę, że mniej niż 2 razy razy w roku (bo moja ex-małżonka dawała mi dzieci na ferie zimowe i na wakacje).

Rafale - na zdrowie. (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif)


Ten post został edytowany przez armar: 28.06.2009, 19:00
Go to the top of the page
 
+
samamama
post 28.06.2009, 19:15
Post #17


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.171
Pomógł: 13
Dołączył: 17.01.08
Użytkownik nr: 1.300



No wybacz ale bzdury piszesz, z jakiej racji to matka ma wozić dzieci do ojca? A co on nie może się ruszyć? Jak ojcu zależy to przyjedzie, jak nie, to będzie czekał aż matka mu dzieci przywiezie.
I tym bardziej jak matka pije powinna mieć dzieci odebrane. I ojca w tym głowa żeby do tego doszło. A jak ojciec nie robi nic, to jest współwinny. Wiesz, to tak jak z nieudzieleniem pomocy ofierze wypadku.

Go to the top of the page
 
+
armar
post 28.06.2009, 20:32
Post #18


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 133
Pomógł: 2
Dołączył: 3.06.09
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 12.201



CYTAT(samamama @ 28.06.2009, 20:15) *
No wybacz ale bzdury piszesz, z jakiej racji to matka ma wozić dzieci do ojca?

A z jakiej racji ma się nie ruszać?
Zakładam, że matka nie jest inwalidką i w związku z tym nie ma żadnych trudności w poruszaniu się.
Nie ma więc powodu, by matkę traktować jako jakiś gorszy gatunek człowieka niż ojciec, prawda?

CYTAT(samamama @ 28.06.2009, 20:15) *
A co on nie może się ruszyć? Jak ojcu zależy to przyjedzie, jak nie, to będzie czekał aż matka mu dzieci przywiezie.
I tym bardziej jak matka pije powinna mieć dzieci odebrane. I ojca w tym głowa żeby do tego doszło. A jak ojciec nie robi nic, to jest współwinny. Wiesz, to tak jak z nieudzieleniem pomocy ofierze wypadku.

Czyli jeśli teraz ojciec zacznie pić, to matka powinna przywozić mu dzieci?
Twoje poczucie sprawiedliwości mnie rozbraja, bo oznacza, że chciałabyś by prawo "karało" obowiązkiem ruszenia dupska tych, którzy nie piją - co byłoby równoznaczne z pochwalaniem chlania alkoholu.

Ponieważ kolejny raz poruszamy temat, który niejako mnie dotyczy, to informuję Cię, że moja ex-małżonka wraz ze swoją matką alienują mnie od dzieci i nie pozwalają odwiedzać dzieci w ich mieszkaniu.
Niedawno ex-żona przeprowadziła się do swojego gacha występującego obecnie w roli męża i do sądu napisała, że ma mnie nie informować, gdzie ona dzieci zabrała.
Złożyłem więc wniosek, że skoro matka nie wpuszcza mnie do mieszkania dzieci, to matka ma doprowadzać dzieci do mojego mieszkania. Jeśli matka nie doprowadzi dzieci do mojego mieszkania, to prawdopodobnie nie będę się z nimi widział - co będzie niezgodne z zaleceniami RODK, by ojciec miał jak najszersze kontakty z dziećmi - tak więc sąd nie może wydać innego wyroku niż "rozruszający" wredną matkę.
Do tej pory Sąd miał w nosie to, jak ex-żona umożliwia dzieciom widzenie z ojcem, a teraz będzie to niestety sędziny problem w tym, by sprecyzować sposób widzeń dzieci z ojcem.

Teraz napisz, że to są dopiero szczyty, gdy matkę sąd przymusza do przyprowadzania dzieci do domu ojca, chociaż ojciec nie pije. (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif)

Ten post został edytowany przez armar: 28.06.2009, 20:34
Go to the top of the page
 
+
samamama
post 28.06.2009, 21:52
Post #19


Weteran
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 1.171
Pomógł: 13
Dołączył: 17.01.08
Użytkownik nr: 1.300



CYTAT
Czyli jeśli teraz ojciec zacznie pić, to matka powinna przywozić mu dzieci?
Twoje poczucie sprawiedliwości mnie rozbraja, bo oznacza, że chciałabyś by prawo "karało" obowiązkiem ruszenia dupska tych, którzy nie piją - co byłoby równoznaczne z pochwalaniem chlania alkoholu.


Skąd ty te wnioski bierzesz?

Armar pieprzysz trzy po trzy. Nie jest obowiązkiem rodzica, z którym dziecko mieszka dowozić je do drugiego. Sytuacje kiedy kontakty są utrudniane, to co innego. Ale jeżeli ojciec tłumaczy, że ma kontakt utrudniony bo matka do niego dziecka nie przywozi, albo nie pojedzie bo ma "za daleko" itp to jest zwykłym dupkiem.
Odnosze wrażenie, że wszystko co napiszę ty i tak podciągasz pod swoje teorie i swoją sytuację. Armar jak czytać ze zrozumieniem nie potrafisz, to nie komentuj tego co piszę. Bo taka dyskusja nie ma sensu. Prawda jest taka, że ojciec którem zależy zrobi wszystko, ten któremu nie zależy poszuka sobie usprawiedliwień (nie mówię o sytuacjach udowodnionego utrudniania kontaktu).
A jak cię boli, że nie gloryfikuje ojców tylko dlatego, że spłodzili dzieci to ty masz problem.
Go to the top of the page
 
+
armar
post 28.06.2009, 22:14
Post #20


Świeżak
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 133
Pomógł: 2
Dołączył: 3.06.09
Skąd: Kraków
Użytkownik nr: 12.201



CYTAT(samamama @ 28.06.2009, 22:52) *
Skąd ty te wnioski bierzesz?

Armar pieprzysz trzy po trzy. Nie jest obowiązkiem rodzica, z którym dziecko mieszka dowozić je do drugiego.

Przepraszam Cię, ale to Ty pisałaś w poprzednim wątku, że to ojca obowiązkiem jest przyjeżdżać do córki.
Nie wiem na jakiej podstawie tak pisałaś, gdyż jak zapewne wiesz obowiązek wychowania (w tym również dbania o dobre kontakty z drugim rodzicem) obejmuje OBOJGA rodziców - to także wiesz patrząc na poprzedni wątek.
Raz jeden rodzic przyjeżdża z dzieckiem, raz drugi rodzic jedzie po dziecko - chyba proste i logiczne, a jednak masz jakieś problemy ze zrozumieniem...
Przemyśl na spokojnie dlaczego uważasz, że TYLKO I WYŁĄCZNIE alienowany ojciec ma się starać o kontakty z dzieckiem. Jeśli przyjdzie Ci do głowy coś co uważasz za mądre, to napisz tutaj, bo na razie widzę, że piszesz cokolwiek...
Ja Cię nie poganiam i z góry przepraszam jeśli odnosisz takie wrażenie. Nie spieszy mi się z przelewaniem tych dych... (IMG:style_emoticons/default/lipsrsealed.gif)

CYTAT(samamama @ 28.06.2009, 22:52) *
Sytuacje kiedy kontakty są utrudniane, to co innego.

No i chyba jasnym jest, że jeśli matka jest mówiąc bez ogródek pijaczką, to kontakty są utrudnione, nie wspominając już o tym, że na pewno nie są przyjemne...

CYTAT(samamama @ 28.06.2009, 22:52) *
Ale jeżeli ojciec tłumaczy, że ma kontakt utrudniony bo matka do niego dziecka nie przywozi, albo nie pojedzie bo ma "za daleko" itp to jest zwykłym dupkiem.

Nie wiem który ojciec tłumaczył, że ma kontakt utrudniony bo matka do niego dziecka nie przywozi, natomiast wiem który ojciec ma do dziecka 130 km.
Wiem też, że na tym forum powinny obowiązywać jakieś granice w doborze słownictwa, więc nie bierz tego do siebie, jeśli moja prośba o ostrzeżenie spotka się ze zrozumieniem ze strony moderatorów.

CYTAT(samamama @ 28.06.2009, 22:52) *
Odnosze wrażenie, że wszystko co napiszę ty i tak podciągasz pod swoje teorie i swoją sytuację. Armar jak czytać ze zrozumieniem nie potrafisz, to nie komentuj tego co piszę. Bo taka dyskusja nie ma sensu. Prawda jest taka, że ojciec którem zależy zrobi wszystko, ten któremu nie zależy poszuka sobie usprawiedliwień (nie mówię o sytuacjach udowodnionego utrudniania kontaktu).
A jak cię boli, że nie gloryfikuje ojców tylko dlatego, że spłodzili dzieci to ty masz problem.

Akurat Twoje wypowiedzi są bardzo podobne do wypowiedzi mojej żony - unikasz odpowiadania na pytania i próbujesz wmawiać, że piszesz na temat. Kiedyś moją żonę kochałem, więc widocznie przez wzgląd na tamto uczucie staram się odpisywać na Twoje zarzuty.

Go to the top of the page
 
+

3 Stron V   1 2 3 >
Closed TopicStart new topic
2 użytkownik(ów) przegląda ten temat (2 gości i 0 anonimowych użytkowników)
0 Użytkownicy:

 

Wersja Lo-Fi Aktualny czas: 19.12.2018 - 16:37